Światowy rynek głodu

„To nie tylko przemoc pozwoliła się temu porządkowi utrzymać, lecz także fakt , że człowiek nauczył się go akceptować”

„Gdy ktoś głoduje to nie z braku pokarmu lecz sprawiedliwości”

W ostatnich latach rynek żywnością i gruntami stał się obiektem wielkiego zainteresowania rządów, korporacji i grup kapitałowych. W latach 2000 – 2011 obroty z nim związane tylko na szwajcarskiej giełdzie wzrosły z 1,5 mld do 17 mld dolarów. W międzyczasie doszło do kryzysu finansowego, a także dwóch kryzysów żywnościowych w 2008 i 2011 roku, wpędzając w głód kolejne dziesiątki milionów ludzi. Obecnie liczba głodujących na świecie przekracza miliard i wciąż rośnie. Co 5 sekund z głodu lub w następstwie spowodowanych nim chorób umiera dziecko poniżej 10 roku życia. Wzrost cen żywności był główną przyczyną tzw. „Arabskiej Wiosny”1.

W tym samym czasie postępuje industrializacja rolnictwa, przeorientowanie produkcji rolnej na eksport i wykorzystanie do produkcji biopaliw. Powstają olbrzymie monokulturowe uprawy, postępuje grabież ziemi na ogromną skalę przez rządy i prywatny kapitał. Miliony ludzi są zmuszane do migracji i wegetacji w slumsach lub obozach dla uchodźców. „Nowoczesne” rolnictwo niszczy całe ekosystemy, generuje niewyobrażalną biedę wielu i ogromne zyski nielicznych. Wszystko to stara się ukryć propaganda modernizacji, rozwoju i walki z głodem.

Prawo do żywności oznacza prawo do regularnego, stałego i wolnego dostępu bezpośredniego lub poprzez zakup przy użyciu środków walutowych do pożywienia wystarczającego i odpowiedniego pod względem jakościowym i ilościowym, odpowiadającego kulturze i tradycjom ludu, z którego wywodzi się konsument i które zapewnia wolną od lęku, satysfakcjonującą i godną egzystencję psychiczną i fizyczną zarówno na poziomie indywidualnym jak i kolektywnym.

1Choć media głównego nurtu relacjonując wydarzenia w czasie „Arabskiej wiosny” odmieniały na wszystkie sposoby słowo wolność to nie zająknęły się nawet o chlebie. Chleba nie ma wolności też nie i nikt już o tym nie wspomina.

Przestępczość globalnie zorganizowana

W brazylijskim stanie Nordeste znajduje się miasto Ceara. Pod miastem, gdzie zaczyna się pustkowie, stoją rzędy małych białych krzyży. To cmentarz dzieci bez imion. Umarły kilka dni po porodzie z powodu niedożywienia jeszcze w życiu płodowym lub dlatego, że ich niedożywione matki nie mają pokarmu by karmić piersią. Przychodzą na świat tylko po to, by umrzeć. W Brazylii istnieje obowiązek rejestracji każdego nienarodzonego dziecka. Za rejestrację trzeba wnieść opłatę. Ubogich rodzin, którym odebrano ziemie na nią nie stać. Niezarejestrowane dzieci „nie istnieją”. Bez rejestracji urząd nie może wydać pozwolenia na pochówek. Pracownicy rolni – jeżeli mają szczęście i zostaną wybrani do pracy na jednej z wielkich plantacji rozsianych dookoła miasta – zarabiają niecałe 1 euro dziennie. Czekają w miejscach, w które przyjeżdżają nadzorcy, jak na targu niewolników, modląc się by zostali wybrani. Jeżeli mają pecha wstydzą się wrócić do domu. Czekają do wieczora.

Takie historie jak ta powtarzają się codziennie na całym świecie, głównie jednak w tzw. krajach rozwijających się, kiedyś nazywanych krajami Trzeciego Świata. W zasadzie jednak należałoby nazwać je krajami pola bitwy, na którym walczą o zysk rekiny światowej finansjery wspierane przez najbogatsze i najpotężniejsze państwa. W ich cieniu za to walczą o przetrwanie ludzie na wyjaławianej, niszczonej i pustoszonej wojnami ziemi. Ludzie ci cierpią głód i choroby takie jak Noma. Noma jest rodzajem gangreny atakującej twarz. W samej Afryce z jej powodu każdego roku umiera 120 tys. osób. Choroba jest śmiertelna w 80% przypadków. U tych, którzy przeżyją zostawia nieodwracalne deformacje twarzy, jak chociażby brak nosa. Jak zwykle w takich przypadkach ofiarami nomy padają głównie dzieci. Oficjalnie jednak choroba nie istnieje. WHO1 nie wspomina o niej ani słowem i odmawia wpisania choroby na listę kontrolną2 ponieważ „i tak jest już na niej za dużo chorób”. Noma nie interesuje także firm farmaceutycznych mających duże wpływy w WHO, gdyż nie dość, że leki zwalczające chorobę są zbyt tanie (sic!), to jeszcze ofiary choroby niewypłacalne. Ta rynkowa logika przejawiana przez firmy farmaceutyczne nie jest wyjątkiem, a regułą potwierdzaną także przez trusty zajmujące się ziemią i żywnością, a więc „zasobami”, których niedobór bezpośrednio odpowiada za choroby powodowane głodem, w tym Nomę.

Ideologia otwartego globalnego rynku jest głównym winowajcą głodu na świecie. Np. monokulturowe plantacje trzciny cukrowej niszczą ludzi i przyrodę Ameryki Południowej. Trzcina cukrowa jest niejadalna i jedynie jeden uzyskiwany z niej produkt trafia na stoły – cukier. Głównie wykorzystuje się ją do produkcji biopaliw.

Co jakiś czas MFW proponuje zadłużonym krajom czasowe moratorium albo refinansowanie ich długu. W zamian za to zadłużone państwo musi się podporządkować warunkom zwanym programem dostosowania strukturalnego. Wszystkie tego typu plany zakładają ograniczenie wydatków na służbę zdrowia czy szkolnictwo, zniesienie subwencji na podstawowe produkty spożywcze oraz odstąpienie od pomocy socjalnej dla najuboższych.

Struktura globalnej mafii żywnościowej: Światowy rynek ziemią i żywnością to sieć zależności i interesów różnych graczy, bazująca na nierównościach (ekonomicznych, politycznych i gospodarczych) pomiędzy krajami rozwiniętymi, a rozwijającymi się. Uczestników rynku można podzielić na tych reprezentujących stronę siły, dysponujących środkami do wymuszenia warunków pozwalających osiągać zyski i stronę wyzyskiwaną, pozbawianą wpływu i możliwości obrony własnych praw, zdaną na łaskę silniejszych. Dosadniej i cynicznie ujął to dyrektor generalny WTO Pascal Lamy: „Każde porozumienie jest odbiciem układu sił w momencie podpisania”. Do pierwszej kategorii należy zaliczyć rządy państw rozwiniętych, MFW, WTO, Bank Światowy, korporacje i prywatne organizacje finansowe takie jak banki czy fundusze inwestycyjne (hedgingowe, emerytalne). MFW i WTO nie są bezpośrednimi graczami na rynkach, jednak służą jako narzędzia posiadające możliwość kształtowania handlowych umów międzynarodowych. Bank Światowy, jako główna organizacja udzielająca pożyczek rządom, pełni także funkcję aparatu dyscyplinującego. Udzielając lub odmawiając kredytów, domagając się lub odraczając spłaty rat wymusza respektowanie niesprawiedliwych i szkodliwych społecznie umów, których przyjęcie wymusiły wcześniej MFW i WTO. Rządy państw najbardziej rozwiniętych występują w wielorakiej roli. Z jednej strony swoim autorytetem uwiarygadniają i wspierają działalność trzech wymienionych wcześniej instytucji, poza tym wspierają rodzime trusty handlowe działające poza granicami krajów. Dodatkowo same uczestniczą w rynku kupując i sprzedając. Prócz tego wszystkiego aktywnie kształtują rynek, wprowadzając cła zaporowe i dofinansowując rodzime rolnictwo. W końcu inwestorzy i instytucje prywatne. Ich głównym źródłem zysku jest spekulacja. Traderzy to ludzie zatrudniani do wykonywania transakcji krótkoterminowych typu kup i sprzedaj. Mają możliwość kilkukrotnego podniesienia ceny danego surowca. Inwestorzy finansowi nigdy nie otrzymują kupionego towaru. Są sztucznymi pośrednikami zarabiającymi na różnicy pomiędzy ceną kupna, a sprzedaży. Im jest większa, tym lepiej dla nich. Korporacje zajmujące się produkcją żywności są ogólnie nazywane oligopolem, aby oddać ich wielkość. Zaledwie ok. 200 firm kontroluje prawie 60% światowej produkcji żywności. Ich udział i wpływy zwiększają się między innymi dzięki tzw. pionowej kontroli rynków. Oznacza to posiadanie bezpośredniej lub poprzez „spółki córki” kontroli nad całym procesem produkcji, magazynowania, transportu i sprzedaży.

Druga grupa uczestników rynku to rządy krajów południa. Skorumpowane i zależne od kredytów udzielanych przez BŚ, zdane na łaskę korporacji, które eksploatują ich kraje niszcząc środowisko, zabijając ludzi i zwierzęta, grabiąc ziemię. Zmuszeni by „gościć” u siebie tego pasożyta umowami z WTO i MFW, na które powołują się rządy zachodu domagając się uprzywilejowanego prawa dla swoich firm. Dobrym, choć makabrycznym przykładem działania tego układu jest Niger. W krajach nawracających klęsk głodu, gdzie częste susze skazują ludzi na niedożywienie i niedobór, MFW nakazało likwidację państwowych rezerw żywności, które sięgały 40 tys. ton zboża zmagazynowanych na wypadek klęski jak susza, plaga szarańczy albo powodzi. Jednak działający w Waszyngtonie oddział MFW odpowiedzialny za Afrykę uznał, że państwowe rezerwy żywności zakłócają funkcjonowanie wolnego rynku i nakazał zlikwidowanie rezerw. Żadnemu z akolitów wolnego rynku nie przeszkadza jednak fakt posiadania przez koncern Cargill ogromnych silosów, w których składowana jest żywność. Niger jest neokolonią francuską i jednocześnie drugim najbiedniejszym krajem świata. Jest też drugim po Kanadzie producentem uranu. Monopol na wydobycie w kopalniach, w rejonie Arlit, ma francuski koncern Areva. W 2007 roku prezydent kraju przyznał koncesję na wydobycie złóż uranu w rejonie Azelik spółce Somina. 33% kapitału spółki należy do państwa nigeryjskiego, a 67% do chińskiej spółki Sino-Uranium. Areva od lat przygotowywała się też do eksploatacji tego pierwiastka w innej części Nigru – Imourarene. Na początku 2010 roku rozeszła się wieść, że prezydent chce oddać złoża, którymi interesowali się Francuzi, chińskiej spółce. Reakcja była natychmiastowa. Rankiem 18 lutego 2010 roku doszło w Nigrze do zamachu stanu. Nowy prezydent przerwał wszystkie rozmowy z chińczykami i potwierdził „lojalność i wdzięczność” Nigru wobec Arevy. MFW wystosował także inne żądania względem tego państwa. Nakazał m.in. prywatyzację Państwowego Urzędu Weterynaryjnego. Od tej pory hodowcy zmuszeni są do płacenia wygórowanych, dyktowanych przez ponadnarodowe koncerny cen za szczepienia, witaminy i środki przeciwko pasożytom, których potrzebują by leczyć swoje zwierzęta. Dziesiątki tysięcy rodzin straciło swoje stada. Dziś prowadzą nędzną egzystencję w slumsach wielkich miast wybrzeża: Cotonou, Dakaru, Lome i Abidżanu. Historia Nigru (a to tylko jej niewielka część) nie jest wyjątkiem. To wręcz wzorcowy przykład kooperacji rządów, firm i instytucji ponadnarodowych na czymś, co nazywa się wolnym rynkiem.

1WHO – Światowa Organizacja Zdrowia
2Lista Kontrolna – Lista chorób na które delegaci WHO w różnych krajach powinni zwracać szczególną uwagę, monitorując sytuację sanitarną

Cargill – czyli jak działa syndykat zbrodni
Dzięki posiadanym instalacją portowym oraz silosom rozsianym po całym świecie Cargill może składować i przechowywać ogromne ilości kukurydzy, pszenicy, soi i ryżu – czyli czterech podstawowych produktów spożywanych przez ludzi – oczekując na spokojnie na wzrost cen. Ponadto, dzięki flocie statków i samolotów transportowych ma możliwość przewiezienia zapasów produktów w dowolne miejsce na świecie.

Cargill jest też potentatem w handlu bawełną. Biuro firmy w Taszkiencie rocznie zakupuje z Uzbekistanu bawełnę za średnio 50 – 60 mln. dol. Rocznie. W tym kraju w 2007 roku 250 tys. dzieci było zmuszanych do pracy na polach.

Cargill utrzymuje organizację zwaną „Financial Services and Commodity – Trading Subsidiary”. Działa ona na większości światowych giełd surowców rolnych. Dzięki niej firma, podobnie jak inne oligopole, ma mozliwość odgrywania kluczowej roli w skokowym wzroście cen produktów spożywczych. W czasie przeprawy przez morze zanim dotrze na miejsce ładunek zmienia właściciela 20 – 30 razy. Cargill może go odsprzedać Tradaxowi, który sprzeda go niemieckiemu pośrednikowi, który odsprzeda go włoskiemu spekulantowi, ten przekaże go kolejnemu włoskiemu przedsiębiorcy który odsprzeda go następnie Continentalowi etc.

Albo inny przykład. Cargill produkuje nawozy fosfatowe w Tampa na Florydzie. Przy ich użyciu użyźnia swoje pola soi w Stanach i w Argentynie. W należących do firmy fabrykach ziarna soi są przerabiane na mączkę. Własnymi statkami transportuje mączkę do Tajlandii gdzie jest wykorzystywany do tuczenia drobiu na fermach będących również jego własnością. Następnie kurczaki są zabijane, „czyszczone” pakowane i w całkowicie zautomatyzowanych fabrykach – też należących do spółki. Flota firmy przewozi je do Japonii, obu Ameryk i Europy. Na miejscu samochody (nie trudno zgadnąć czyje) rozwożą je do sieci supermarketów z których wiele należy do rodziny MacMillan i/lub Cargill.

Podwójne standardy.

MFW i WTO sprzeciwiają się wszelkim ingerencjom państwowym w gospodarkę. Narzędziem stosowanym do wymuszania takiej postawy są tzw. wymogi dostosowania strukturalnego. Sektory publiczne, w tym szkolnictwo i służba zdrowia, są prywatyzowane. Publiczne programy pomocy dla najbiedniejszych zamykane. Granice dla międzynarodowego kapitału otwierane. Od 1990r do 2000r wszędzie tam, gdzie programy dostosowania strukturalnego zostały wprowadzone, przybyły kolejne miliony głodujących. Zakazuje się trzymania rezerw żywności czy subsydiowania rolnictwa. MFW jest odpowiedzialny za zarządzanie zadłużeniem zagranicznym 122 najbiedniejszych krajów świata. Żadnemu z krajów Unii Europejskiej, ani USA nie przeszkadzają jednak ogromne sumy wydawane na subsydiowanie rolnictwa. Żywność w tych krajach jest o 2/3 tańsza niż te same produkty wyprodukowane w Afryce. Budżet na subsydia dla rolników w państwach zrzeszonych w OECD w 2010r wyniósł 439 mld. dol. Budżet FAO na walkę z głodem jest dokładnie 1000 razy mniejszy i wynosi 439 mln. dol. Nie stawia się za to żadnych granic ponadnarodowym trustom w manipulowaniu ceną żywności. Firmy żywnościowe w USA dostały rządowe dofinansowanie w wysokości 6 mld. dol., w ramach programu wsparcia produkcji biodiesla. W 2011r USA spaliły 38% krajowych plonów kukurydzy, jako biodiesel. Od 2008 roku1 do 2011 cena kukurydzy wzrosła o 46%. I ani BŚ, ani WTO ani MFW nie zgłaszały zastrzeżeń.

1W 2008 roku na produkcję paliwa w USA przeznaczone zostało 30,7% kukurydzy czyli 138 milionów ton co równa się 15% ogólnoświatowej konsumpcji

Haiti

Haiti jest obecnie najbiedniejszym państwem Ameryki Południowej i trzecim najbiedniejszym krajem świata. Dla mieszkańców wyspy podstawowym pożywieniem jest ryż.

Na początku lat 80 XX w. kraj był samowystarczalny w dziedzinie produkcji tego zboża. Miejscowych rolników uprawiających tarasowe i równinne pola chroniło – niczym niewidzialny mur – przed zagranicznym dumpingiem 30% cło na importowany ryż. Jednakże w latach 80 Haiti było zmuszone dwukrotnie poddać się programom dostosowania strukturalnego.

Zgodnie z dyktatem MFW cło ochronne na importowany ryż zostało zmniejszone do 3%. Wysoko subwencjonowany ryż z Ameryki Północnej zalał wówczas haitańskie miasteczka i wsie, niszcąc całkowicie miejscową produkcję i – w konsekwencji – życie setek tysięcy rolników uprawiających ryż. Import ryżu wzrósł radykalnie zaś produkcja zmniejszyła się o połowę.

Obecnie rząd Haiti wydaje ok. 80% swoich przychodów na import żywności. Ludność wiejska napływa zaś do miast zasilając tamtejsze slumsy. Haiti stało się państwem żebrakiem zmuszonym podporządkować się zasadom z zewnątrz. Jest areną ciągłych zamachów stanu i protestów. Powszechny jest także głód.

Adekwatne scenariusze miały także miejsce w Zambii, Ghanie, Kolumbii, Sudanie, Kenii czy Gruzji. A lista jest dłuższa.

Co dalej?

Pokolenie dzisiejszych 20 -30 latków ma dzisiaj problem z oceną przydatności jedzenia „na oko”. Przestajemy też rozróżniać warzywa. Często spotykam ludzi nie rozróżniających sałaty od kapusty. Nie tylko nie znamy procesu produkcji, ale też coraz rzadziej przygotowujemy posiłki w domach. Producenci żywności też nam tego nie ułatwiają, wprowadzając coraz więcej „gotowych” posiłków na rynek, albo jak wspomniany już Cargill wstrzykują dwutlenek węgla do paczek mięsa, tak by zachowywało świeży wygląd nawet po terminie. Ale to nie tylko problem tego, co i jak jemy. Obecny zglobalizowany neoliberalny model produkcji żywności to główny powód wojen, migracji, głodu i chorób na świecie. To także zaprzeczenie zasady równości każdego człowieka. Przejaw brutalnej władzy nad nami. Czy sam fakt, że żyje nam się lepiej niż w krajach, tak dotkliwie dotkniętych przez ten niesprawiedliwy system, naprawdę może nas zadowolić. Czy wystarcza nam świadomość, że możemy liczyć na resztki z pańskiego stołu? Czy pomnożenie naszej nędzy zatka nam gardła? Czy może raczej zaciśniemy pięści.

Jak to wpływa na nas? Kiedyś ambasadorka Szwajcarii zareagowała sarkastycznym zdaniem na pretensje o brak przedstawiciela jej kraju podczas światowego forum na temat głodu, odbywającego się w Rzymie. „Czemu się pan dziwi? Przecież w Szwajcarii nie ma głodu.” Europa (nawet jeżeli myślimy bardziej lokalnie w kontekście Polski) jest dobrze odżywiona. Jak powiedział mój przyjaciel: „Nie oszukujmy się. Dopóki nie jesteśmy kalekami, a jesteśmy białymi mężczyznami z legalnymi papierami i żyjemy w Europie, z głodu nie zginiemy”. Jednak nie jest tak, że ten problem nas nie dotyczy. Szczególnie w Polsce, która również jest zaliczana do krajów rozwijających się, problem ziemi i żywności nie jest rozwiązany. Znajdujemy się w dość szczególnym położeniu, gdzie z jednej strony jako konsument i członek EU jesteśmy bezpośrednio odpowiedzialni za ofiary głodu na świecie, korzystając ze wszystkich przywilejów jakie daje Unia (dopłaty do rolnictwa, cła zaporowe, możliwość uczestniczenia w globalnym rynku w roli silniejszego). Z drugiej, ulegając naciskom międzynarodowym na zwiększanie areałów gospodarstw rolnych, kosztem rolnictwa lokalnego, mało obszarowego, industrializację produkcji żywności oraz otwarcie rynków, narażamy się na odczucie skutków podobnych do tych nękających kraje południa.

Zresztą, uzależnienie od globalnego rynku już odczuliśmy choćby poprzez dotkliwe embargo na eksport produktów rolnych do Rosji. Na razie rolnicy stracili pieniądze. Wyobraźmy sobie jednak, jeżeli z powodu spekulacji rynkowych ceny produktów wzrosną kilkukrotnie? To dotyczy bezpośrednio nas wszystkich. Poza zagrożeniami dla nas nie możemy zapomnieć, że odnajdując się w tym zbrodniczym systemie, jakim jest rynek żywnościowy, bierzemy bezpośrednią odpowiedzialność za cierpienie, głód i choroby ponad miliarda ludzi. Bierzemy w tym udział, chcąc nie chcąc, po prostu żyjąc w tym miejscu, gdzie mieliśmy szczęście albo pecha się urodzić, czyli w dość sytym jednak (jak na światowe standardy) kraju. Nasze względne bezpieczeństwo wypływa z cierpienia innych. Nic nie robiąc, czynimy zło. Żyjąc w Europie, na kontynencie w którym znajdują się źródła wyzysku, po prostu czysta przyzwoitość nakazuje przeciwstawić się. Tym bardziej, że mamy bezpośredni dostęp do instytucji, firm i ludzi, którzy są sprawcami ludobójstwa, dziejącego się zaraz pod drzwiami Europy. Inaczej: 1… 2… 3… 4… 5… cyk – nie ma dziecka, 1… 2… 3… 4… 5… cyk – nie ma dziecka itd., itd. To się dzieje teraz i będzie się dziać, i nie będzie istnieć wystarczająco obraźliwe słowo na to kim jesteśmy jeżeli nic z tym nie zrobimyPeasants Launch Manifesto for Agrarian Reform after Historic Meeting.

This entry was posted in Aktualności, Globalnie / Lokalnie. Bookmark the permalink.

12 Responses to Światowy rynek głodu

  1. Lorenza says:

    Viewing cricket has actually regularly been the standard strategy
    of TV and also for many years it has actually appeared that world wide
    web customers has greatly boosted and also it has actually become a behavior that they
    watch live cricket online.

  2. Darren says:

    What’s up to all, it’s truly a good for me to pay a quick
    visit this site, it consists of useful Information.

  3. Marita says:

    It are the night club industry When there’s 1 industry that is booming during this economic recession. Is true today and that is the less money men and women have the longer that they look for ways
    to flee their issues and a full night club provides
    the perfect escape. They could venture outside for a night in city and enter a dream world
    where they can consume, mingle, and just have a fantastic time whether their own power is going to be turn away and without worrying in their invoices.

    This may sound immature, or sticking with your face but it is human nature – if simply
    for a couple hrs, Click This Link.

  4. Mammie says:

    It would be the night club industry When there’s
    a single industry that is flourishing with this downturn. The
    exact thing that has been true throughout the truly amazing Depression holds authentic and
    this is the less money folks have the more they look for ways to flee their problems and a night
    bar provides the perfect escape. They can venture out for a night in city and put
    in a dream world where they may consume, mingle, and simply have a excellent time without worrying
    about their bills and whether their power goes to
    be shut off everywhere. This might seem immature, or sticking your head however, it is human nature – if
    only for a couple of hours, Get More Info.

  5. Greetings from Ohio! I’m bored to tears at work so
    I decided to check out your website on my iphone during lunch break.
    I love the knowledge you present here and
    can’t wait to take a look when I get home. I’m amazed at
    how quick your blog loaded on my phone .. I’m not even using WIFI, just 3G ..
    Anyhow, wonderful blog!

  6. This page truly has all the information and
    facts I wanted about this subject and didn’t know
    who to ask.

  7. explanation says:

    This paragraph provides clear idea designed for the new people of blogging, that actually how to do blogging and site-building.

  8. Tabatha says:

    Thanks for a marvelous posting! I truly enjoyed reading it, you are a great author.I will be sure
    to bookmark your blog and will come back in the
    foreseeable future. I want to encourage one to
    continue your great posts, have a nice evening!

  9. Sherrie says:

    It is perfect time to make some plans for the future and it is time to be happy.
    I’ve read this post and if I may just I wish to recommend you some attention-grabbing things or
    suggestions. Perhaps you could write next articles regarding this article.
    I desire to learn even more issues approximately it!

  10. Thank you for the auspicious writeup. It in fact was a amusement account it.
    Look advanced to more added agreeable from you!
    By the way, how could we communicate?

  11. homepage says:

    Very shortly this website will be famous among all blogging and site-building visitors,
    due to it’s nice articles or reviews

  12. Rocky says:

    Most of us might possess commercial rate of interests while acquiring
    or even utilizing electric motorcycles but also for kids, electric bikes are actually nothing
    at all lower than a deluxe. The idea of power bike has been actually produced specifically for
    little ones. The conventional age for little ones to ride the gas/electric scooters is 8 years.
    Having said that, the age could vary baseding on the little one’s weight as well as maturity level.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *