UPRAWY NA GRUZACH : Syryjczycy walczą z głodem przejmując rolnictwo miejskie

Ansar Hevi z 15th Garden (międzynarodowej sieci solidarnościowej wspierającej syryjskich rolników miejskich) wyjaśnia w jaki sposób program ten pomaga Syryjczykom zamieszkujących oblężone miasta, w produkcji własnej żywności, stwarzając im możliwość samo-wyżywienia.
Według informacji ONZ w Syrii na terenach oblężonych przez armię rządową żyje około 240 tysięcy ludzi, którzy pozbawieni są stałego dostępu do wody, jedzenia oraz elektryczności, a syryjski rząd oskarżany jest o celowe stosowanie metody „głoduj lub poddaj się”.
W odpowiedzi kilka grup rozpoczęło uprawę żywności w środku swoich zniszczonych wojną miast. Mimo że Syria posiada ponad 60-letnią tradycję upraw miejskich, to ciągła przemoc, brak dostępu do wody i dostaw, oraz zróżnicowanie poziomu wiedzy na temat uprawiania ziemi, sprawia, że tego typu działania są bardzo trudne do zrealizowania.
To moment, w którym Ansar postanowiła się zaangażować i stworzyć program wspierający miejskich, syryjskich rolników. Hevi jest pochodzenia niemiecko-syryjskiego, spędziła czas w Syrii pracując z 15th Garden, wspierając Syryjczyków, którzy chcą produkować własną żywność.
”W Syrii istnieje wiele grup zajmujących się takim typem rolnictwa. Muszą oglądać filmy na youtube o tym, jak uprawiać ziemię. W Yarmouk próbowali sadzić pietruszkę, ziemniaki i cebulę, ale z powodu oblężenia nie wiedzieli jak i skąd pozyskać nasiona” – powiedziała Hevi.
15th Garden zorganizowało warsztaty w Turcji i Beirucie, które były poświęcone nauce o technikach miejskiego uprawiania ziemi. Spotkanie zostało zorganizowane z myślą o Syryjczykach, którzy mogli wrócić ze zdobytą wiedzą do kraju. Była to także możliwość dostarczenia tysiąca nasion, które przybyły z krajów europejskich z myślą o ludziach w Syrii. W Bejrucie Hevi opowiadała Syria Deeply o projekcie oraz o tym, jakie cele chce osiągnąć.
SD(Syria Deeply): Z jakimi największymi problemami zmierzyłaś się tworząc 15th Garden?
H(Hevi): Szybko okazało się, że największą przeszkodą by stworzyć gospodarstwo jest brak ziaren. Syria została zdecentralizowana (ekonomicznie), więc rolnicy musieli oddać rządowi swoje nasiona zaraz po tym, jak zebrali plony. Kiedy europejscy rolnicy zrozumieli, że rząd syryjski używa głodu jako taktyki, która ma wywołać poddanie się, zaczęli zastanawiać się w jaki sposób mogą przyczynić się do poprawy sytuacji. Dowiedzieli się, że problemem są nasiona i mamy teraz dobrze działającą sieć rolników, którzy ofiarowują nasiona. Wszystkie są organiczne, co nadaje sens i ułatwia ich uprawę w warunkach wojny, ponieważ nie ma potrzeby używania chemicznych nawozów i pestycydów.
SD: Jak i gdzie Syryjczycy rozmieszczają miejskie ogrody?
H: Podejście ludzi jest bardzo zróżnicowane i zależne od okoliczności, przez co każde z tych miejsc ma inną infrastrukturę. Na przykład w Qalamoun cierpieli z powodu codziennego ostrzeliwania, którym reżim stara się zniszczyć także uprawy. W niektórych częściach miasta chcieli użyć dachów, nie są one jednak bezpieczne z powodu snajperów współpracujących z rządem. Ludzie zaczęli więc uprawiać żywność w zniszczonych domach, myśląc, że nie powinny znaleźć się pod ostrzałem po raz drugi. Dzięki temu, teraz gdy nadchodzi zima, łatwiej jest utrzymać uprawy w środku domów, dają one bowiem efekt szklarni.
Z kolei Yarmouk jest terenem miejskim, więc uprawa ziemi nie jest pierwsza rzeczą, która przychodzi do głowy, a główną przeszkodą było znalezienie miejsca gdzie mogliby rozpocząć działania. Nie ma tam pól, więc znaleźli wysypisko. Było to jedyne miejsce wystarczająco duże, które nadawało się pod uprawy. Byli szczęśliwi z pozbycia się śmieci, a dolna warstwa ziemi okazało się wyjątkowo żyzna.
Yarmouk ma także problemy z dostępem do wody, dlatego koszta projektów są ogromne. Potrzeba benzyny żeby zasilać generatory, które wydobywają wodę spod ziemi. Litr benzyny może kosztować do 10 dolarów. W Niemczech miejscy rolnicy używają koni, zamiast traktorów, jednak mieszkańcy Yarmouk nie mają takiej możliwości, ponieważ wszystkie ich zwierzęta umarły z powodu niedożywienia lub zostały po prostu zjedzone.
W Yarmouk nie ma także tradycji uprawy ziemi, więc wspieramy ich poprzez dostarczanie nasion oraz uczymy jakiego rodzaju nasion powinni używać. Bardzo pomocni w przekazywaniu tej wiedzy byli m.in. niemieccy rolnicy.
SD: Jak wiele miejsca zajmują te uprawy? Jaki mają wpływ na lokalną ludność i ekonomię ?
H: W Yarmouk zaczęli uprawiać bakłażany, cukinię oraz pomidory. Teraz zainteresowani są soczewicą oraz produkcją żywności, która może być przechowywana. Żywią ludzi najbardziej dotkniętych głodem. Zbiory mają bezpośredni wpływ również na ekonomię. Na najbardziej oblężonych terenach jest wielu ludzi, którzy czerpią korzyści z samego oblężenia, próbując przetrzymywać żywność do czasu, aż jej ceny pójdą w górę. Ludzie których na to stać mogą zdobyć jedzenie na czarnym rynku. Odkąd miejscy rolnicy rozpoczęli produkcję żywności, dzięki czemu stała się łatwiej dostępna, ceny jedzenia spadły. W efekcie coraz więcej ludzi z całej Syrii pisze do mnie, pytając czy mogą dołączyć do osób zajmujących się takim rolnictwem.
SD: Kiedy zdałaś sobie sprawę z możliwości, jakie daje ten projekt?
H: W lutym, po 8 miesiącach oblężenia południowego Damaszku, ONZ przywiozło tam paczki żywnościowe, ale już kilka miesięcy później nie byli stanie wjechać na okupowane tereny. W tym czasie aktywiści zasadzili 200 kg cukinii, którą potem mogli rozprowadzić wśród ludności. Zdałam sobie sprawę z możliwości tego projektu właśnie wtedy, kiedy miejskie uprawy zastąpiły paczki żywnościowe, które nie mogły być dłużej dostarczane.
Projekt 15th Garden był wspomagany przez Heinrich Boell Foundation’s Middle East Office.
This entry was posted in Aktualności, Globalnie / Lokalnie, Wieści ze świata. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *